Cena naturalna i rynkowa

Ta wartość przedmiotu wynikająca z pracy, zużywanej na wyrób jego i określana ilością społecznie – niezbędnego czasu roboczego, nazywać by się mogła naturalną jego ceną. Na rynku, tj. przy kupowaniu przedmiotów, nabywca nie wywiaduje się naturalnie, ile godzin roboczych zużyto na dany przedmiot i ile wartą jest godzina robocza. Daje on zwykłą, przeciętną cenę za towar, chcąc zapłacić możliwie najtaniej. Sprzedawca również nie ma potrzeby czynić obliczeń takich w każdym poszczególnym wypadku; chce on po prostu sprzedać jak najdrożej. Pierwszy dodaje, drugi ustępuje, obaj targują się i wreszcie godzą na jakąś cenę przeciętną. Cena, na którą się zgodzono, nazywa się rynkową. Czym się ona określa? Odpowiedź na to prosta. Jeżeli na targ przywieziono 10 pługów, chcących zaś nabyć pługi jest 20, to każdy zapłaci chętnie cenę wyższą, byle nie wracać bez pługa. Cena więc podnosi się. Jeżeli zaś przywieziono pługów 20, nabywców zaś jest 10, to stanie się na odwrót. Każdy sprzedawca przyjmie chociażby niższą cenę, byle nie wracać z niesprzedanym towarem. Cena więc obniży się. Ta ilość produktów, którą chcą nabyć, nazywa się popytem; ilość zaś produktów, którą chcą sprzedać, podażą. Rzecz widoczna, że jeśli podaż przewyższa popyt, ceny się obniżają; jeżeli popyt przewyższa podaż – ceny się podnoszą. Tak więc, jeżeli co chwila zmieniają się rozmiary popytu i podaży, to i ceny rynkowe ciągle się chwieją. Przypuśćmy, że podaż np. na pługi w ciągu pewnego dość długiego czasu jest wyższą od popytu. Ceny spadać będą wówczas coraz to niżej. Dajmy na to, iż upadły one poniżej naturalnej wartości pługa; cóż stąd wyniknie? Pługi nie pokryją rozchodów produkcji, sprzedawane będą ze stratą, wyrób ich okaże się niekorzystnym i podaż po niejakim czasie się zmniejszy. Gdy zmniejszenie się podaży dojdzie do tego punktu, w którym będzie już ona niższą od popytu, wówczas cena znów zacznie się podnosić. Przypuśćmy dalej, iż podniesie się ona powyżej wartości naturalnej. Produkcja pługów będzie  wówczas korzystniejszą od wszelkiej innej, więcej kapitałów i rąk zwróci się ku niej, podaż znów się wzmoże, znów przewyższy popyt, a więc i cena rynkowa znów upadnie do poziomu naturalnej itd. W ten sposób cena rynkowa waha się zawsze około naturalnej, to opuszczając się chwilami, to się podnosząc po nad tę przeciętną wielkość. Wielkość ta, jak wiemy, zależy od pracy, podczas gdy wysokość ceny rynkowej od popytu i podaży. Trzy te zasadnicze warunki określają cenę wszelkiej rzeczy.

Nie ulega wątpliwości, że w sprzedaży detalicznej, wskutek nieznajomości cen, niechęci do targowania się, lub z innych przyczyn nabyć można rzecz jakąś niezwykle drogo lub niezwykle tanio. Ale ceny w handlu hurtowym podlegają prawidłom powyższym i od tych cen zależą też ceny w handlu detalicznym.

Bywają jednak wypadki, w których żadne z prawideł powyższych nie znajduje zastosowania, a mianowicie wówczas, gdy handel danym towarem nie jest swobodnym, lecz stanowi wyłączne prawo (monopol) osoby pojedynczej lub państwa. Tak np. dawnymi czasy nikt w Rosji nie miał prawa sprzedawać wódki, prócz tych, którzy wydzierżawiali monopol ten od państwa. I teraz jeszcze w niektórych państwach europejskich tylko skarb ma prawo sprzedawać tytoń. Oczywiście, że w-tego rodzaju wypadkach monopolista nie ma potrzeby ustępować. Wie on dobrze, iż nikt mu ceny nie zepsuje i że nabywcy zawsze doń przyjdą. Dlatego też towary w takich razach sprzedawane bywają po cenach bardzo wysokich, ze szkodą dla nabywców, a z wielkim zyskiem dla sprzedawców.

Po za powyższymi, oraz niektórymi jeszcze innymi wyjątkowymi wypadkami wartość towarów określa się w ogólnych zarysach prawidłami powyżej przytoczonymi, które sprawdzają się tym ściślej, im handel i przemysł mniej są krępowane ustawami i monopolami.