Płaca zarobna

Przejdźmy teraz do bliższego określenia trzeciej części dochodu: płacy zarobnej. Płacą zarobna, czyli po prostu płacą, jak wiadomo, nazywa się ta część dochodu, którą robotnik za prace swoją otrzymuje. Wyróżnić tu wypada dwa rodzaje płacy: rolna i rynko- naturalną i rynkową. Naturalną płacą nazywamy wynagrodzenie za pracę, odpowiadające środkom niezbędnym dla utrzymania robotnika i rodziny jego przy życiu. Zarobku po fabrykach lub w warsztatach szuka ten, kto albo nie ma własnego gospodarstwa, albo ciągnie z niego dochód, niewystarczający na jego potrzeby. Jasnym jest, że robotnik musi tyle przynajmniej zarobić, aby mógł z rodziną swą wyżyć, tj. najniezbędniejsze swe potrzeby zaspokoić. Mniej przez dłuższy czas zarabiać on nie może. Naród, który nie jest w stanie zaspokoić najniezbędniejszych swych potrzeb, podlega częstym chorobom i zaczyna wymierać.

Wynika stąd, że płaca zarobna nie może na czas dłuższy upaść poniżej tej granicy, przy której robotnik zaspakaja jeszcze najniezbędniejsze swe potrzeby. W rzeczywistości jednak, jak wiemy, nikt się robotnika nie pyta o to, jakie są jego potrzeby, Przedsiębiorca rad by jak najmniej płacić robotnikowi, robotnik znów pragnąłby jak najwięcej za pracę swą otrzymywać. Widoczną jest rzeczą, że im więcej robotników poszukuje pracy, tym silniej, wskutek zwiększonej konkurencji, zniżają oni cenę swego towaru, tym bardziej przeto płaca się obniża – i na odwrót im więcej robotników potrzebują w danej chwili przedsiębiorcy, tym bardziej wymagania tych ostatnich rosną, tym wyżej podnosi się płaca. Otóż ta płaca, która na rynku się ustala i którą robotnik w rzeczy samej otrzymuje, nazywa się płacą rynkową. Wyobraźmy sobie teraz, że robotników jest zbyt wiele, że wskutek tego zniżają oni silnie cenę, gwałtem domagają się roboty, że płaca rynkowa coraz się zmniejsza i spada poniżej naturalnej. Oczywistym jest, że wówczas nawet niezbędne potrzeby nie zostaną zaspokojone. Robotnicy zmuszeni będą emigrować do innych krajów, ci zaś, którzy wyemigrować nie będą mogli, coraz to częściej poczną zapadać na zdrowiu i wymierać. Słowem, tą, czy inną drogą, liczba ich się zmniejszy, a płaca rynkowa podniesie się do poziomu płacy naturalnej.

Zróbmy teraz odwrotne przypuszczenie, że z tych czy innych względów ilość robotników, zmniejszając się ciągle, spadla poniżej cyfry, dla przedsiębiorstwa potrzebnej. Robotnicy podniosą wówczas, rzecz prosta, cenę i płaca rynkowa przewyższy naturalną. Cóż z tego wyniknie? Dobrobyt robotników się polepszy, będą się oni lepiej odżywiać, ludność zacznie szybciej wzrastać, a więc i ilość robotników się powiększy. Łatwo wówczas stać się może, że lepsze warunki przyciągną też robotników z innych miejscowości, a wszystkie te względy obniżą płacę rynkową do poziomu naturalnej. Innymi słowy, bez względu na wahania płacy rynkowej dąży ona wszędzie do poziomu płacy naturalnej, tj. do tego poziomu, który okazuje się zaledwie wystarczającym do zaspokojenia niezbędnych potrzeb. Płaca rośnie tam, gdzie się przemysł I ujadający rozwija i gdzie wskutek tego potrzeba coraz to więcej robotników. Przeciwnie, zniża się ona tam, gdzie przemysł upada i gdzie wskutek tego robotnicy nie znajdują więcej zajęcia.